piątek, 17 sierpnia 2012


14.08.2012. - Przylot

Ostatnie fotki na lotnisku w Warszawie...
Nasz przylot do Lusaki odbył się bez większych niespodzianek. Lecieliśmy we czwórkę: ja z Beatą i Ilona z Krzyśkiem, którzy będą pracować na placówce w Lufubu ok. 200 km od nas. Jedynie w Amsterdamie o mały włos nie przegapiliśmy zmiany bramki, przy której miał czekać nasz samolot. Zmiany nikt nie ogłaszał, a przynajmniej do nas ogłoszenie nie dotarło. Dopiero na niecałą godzinę przed odlotem Krzyś zorientował się, że wyświetlona została informacja o zmianie. Trochę późno… Tym bardziej, że lotnisko w Amsterdamie jest duże i przejście tempem szybkim do odpowiedniej bramki zajęło nam jakieś 20 min. Potem jeszcze tylko kolejna niespodziewana kontrola bagażu i sympatyczne „dobry wieczór” w południe. Czarnoskóry ksiądz z Lusaki, który rozpoznał nasze salezjańskie koszulki podszedł się przywitać. Okazało się, że lecimy tym samym samolotem. Mało tego – w Lusace ma nas odebrać ten sam ksiądz Jerzy – Polak, a potem jeszcze razem jedziemy na nocleg. Miło.
... i pierwsze na lotnisku w Lusace. :)






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza